Sting nie zamierza przechodzić na emeryturę. Artysta otwarcie przyznał, że nie wyobraża sobie życia bez pracy i wciąż chce pozostać aktywny zawodowo.
W rozmowie dla programu „CBS Sunday Morning” były lider zespołu The Police promował swój nowy musical „The Last Ship” z 2026 roku. W produkcji wciela się w postać brygadzisty stoczniowego Jackie’ego White’a.
Zapytany o możliwość odpoczynku i zwolnienia tempa, Sting odpowiedział z uśmiechem:
Lubię pracować. Czy mógłbym przejść na emeryturę? Nie jestem pewien, czy potrafiłbym to zrobić. Nie rozwinąłem w sobie tej umiejętności, żeby po prostu siedzieć i nic nie robić. Być może trochę się tego boję. Nie przygotowałem się na to. Ale dopóki jestem w formie i mogę wykonywać swoją pracę, będę to robił. W pewnym momencie mam nadzieję, że będę na tyle obiektywny, by powiedzieć: „OK, zrobiłeś wystarczająco dużo. Idź i odpocznij na farmie”.
Muzyk odniósł się także do swojej kariery i zmiany kierunku z popu na teatr. Podkreślił, że nie żałuje tej decyzji:
Jestem bardzo wdzięczny za swoją popową karierę, ale to był tylko pewien etap w moim życiu. Miałem wtedy określony wiek, wyglądałem inaczej i tworzyłem inny rodzaj muzyki. Nie chcę jednak, żeby to mnie definiowało do końca życia. Nie chcę być postrzegany przez pryzmat tego, kim byłem jako 25-latek. Dziś mam 74 lata.
Musical „The Last Ship” powstał na podstawie doświadczeń artysty z dzieciństwa oraz jego wiedzy o przemyśle stoczniowym w Wallsend w Anglii. Sting jest autorem muzyki i tekstów do spektaklu. Premiera spektaklu odbędzie się 9 czerwca w Metropolitan Opera House w Nowym Jorku.

