Nasze „Wydanie Specjalne” w całości poświęcone rockowi progresywnemu wciąż jest dostępne w naszym internetowym sklepie.
„Wydanie Specjalne: 100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” to subiektywne, przygotowane przez redakcję „Teraz Rocka” zestawienie najważniejszych albumów w historii szeroko rozumianego rocka progresywnego.
Płyty ponadczasowe, płyty kultowe, płyty które odniosły gigantyczny sukces komercyjny, a także takie docenione tylko przez progrockową niszę. To wszystko wydane na świetnej jakości papierze i w doskonałej oprawie graficznej, na 148 stronach.
„100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” – KUP TERAZ!
Poniżej zestawienie z miejscami 30-21.
30: KANSAS Leftoverture (1976)
Leftoverture – czwarty album, nagrany między grudniem 1975 a sierpniem 1976 w Studio In The Country w Bogalusie, pośród bagien Luizjany, wydany w październiku 1976 – jest szczytowym osiągnięciem grupy i jej największym bestsellerem (do dziś ponad pięć milionów sprzedanych egzemplarzy). Każdy utwór zachwyca ciekawą wielowątkową formą (a jednocześnie wszystkie zawierają wpadające w ucho melodie), wykonanie olśniewa, a brzmienie jest wspaniale wypolerowane.
Otwierający całość Carry On Wayward Son, pomyślany jako kontynuacja The Pinnacle, finału poprzedniej płyty, Masque z 1975, i będący świadectwem poszukiwań duchowych Livgrena (w 1979 nawrócił się na chrześcijaństwo), stał się jednym z największych hitów zespołu. Zwrotki są tu refleksyjne, chóralny refren podniosły, riff gitarowy naprawdę wysmakowany, a frazy w solówkach bardzo ciekawe.
MICHAŁ CHALOTA
29: FOCUS Moving Waves (1971)
Moving Waves to przede wszystkim wypełniająca drugą stronę oryginalnego wydania winylowego, wspaniała opowieść dźwiękowa o Orfeuszu i Eurydyce – Eruption, właściwie dzieło van Leera, chociaż swoje pomysły dorzucili także Akkerman (skomponował część The Bridge, zainspirowaną muzyką Franka Zappy z albumu Uncle Meat), perkusista Pierre van der Linden (dodał solo na perkusji opatrzone tytułem Endless Road), przyjaciel lidera Eelko Nobel (współtworzył część Euridice) oraz Tom Barlage, saksofonista zespołu Solution (skomponował część Tommy, zainspirowaną muzyką Juliana „Cannonballa” Adderleya).
Van Leer opowiadał w wywiadzie dla „Teraz Rocka”, że do stworzenia Eruption natchnął go Koncert na orkiestrę Béli Bartóka, chciał nawet wykorzystać fragment jego drugiej części, Giuoco delle copie, jako wstęp, ale nie uzyskał zgody rodziny mistrza. Ogromnie mnie to rozwścieczyło – mówił nam. Ale jego syn powiedział: „Tylko ludzie prawdziwej sztuki mogą grać muzykę mojego ojca”. A rock to była dla niego sztuka przez malutkie „s”. Van Leer zaproponował więc nowy prolog, zaczerpnięty z Orfeusza Claudia Monteverdiego. Co ciekawe, dopiero wtedy wpadł na pomysł wprowadzenia do dzieła wątku Orfeusza i Eurydyki. Powstał utwór z pogranicza rocka, jazzu oraz muzyki koncertowej dawnej i współczesnej, efektowny formalnie, urzekający bogactwem tematów i motywów, błyskotliwie opracowany na głosy (wokalizy van Leera i Cyrila Havermansa), gitary, flet, fortepian, organy Hammonda, melotron (brzmienia orkiestrowe), bas i perkusję, zagrany z wirtuozerią, w prawdziwie natchniony sposób.
WIESŁAW WEISS
28: ROBERT FRIPP Exposure (1979)
To dźwiękowa opowieść o tym – jak wyjaśniał sam Fripp – co kilka lat wcześniej skłoniło go do zerwania z muzyką, co działo się z nim w tamtym okresie i co sprawiło, że mimo wątpliwości zdecydował się powrócić na rockową scenę. On sam napisał wszakże tylko jeden tekst, do You Burn Me Up I’m A Cigarette, a większość pozostałych jest dziełem jego przyjaciółki Joanny Walton, z wyjątkiem Here Comes The Flood autorstwa Petera Gabriela. W wielu nagraniach pojawiają się też wplecione w nie wypowiedzi, np. w Disengage matki Frippa, w You Burn Me Up I’m A Cigarette Shivapuriego Baby, mędrca z Nepalu, a w kilku miejscach, chociażby w Exposure i Water Music I – Johna G. Bennetta, popularyzatora myśli ormiańskiego filozofa i mistyka Georgija Gurdżijewa.
WIESŁAW WEISS
27: ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Out Of The Blue (1977)
Album Out Of The Blue to kwintesencja dotychczasowego stylu ELO, z większą liczbą syntezatorów i efektów: vocoder, harmonizer, delay, flanger, phaser, ale też oczywiście z wprowadzającymi klasycyzującą aurę smyczkami (skrzypce i dwie wiolonczele, a w sesji wzięli też udział niemieccy symfonicy, którymi dyrygował Louis Clark). Wszystkie piosenki zachwycają świetnymi melodiami, klimatami bliskimi The Beatles i Queen (inżynierem dźwięku był późniejszy współpracownik tego zespołu, Mack), baśniowym nastrojem, niezwykle dopieszczonym, bogatym brzmieniem. Choćby Turn To Stone – trzeba jej posłuchać kilkanaście razy, by wyłapać wszystkie niuanse. Najbardziej beatlesowskie numery zawierają nawiązania do dorobku legendarnej grupy (w Big Wheels znalazł się nawet cytat z I Am The Walrus).
PAWEŁ BRZYKCY
26: THE MOODY BLUES WITH THE LONDON FESTIVAL ORCHESTRA CONDUCTED BY PETER KNIGHT Days Of Future Passed (1967)
Album Days Of Future Passed zrodził jeszcze jedno ważkie w historii muzyki zjawisko – rock symfoniczny. The Moody Blues należał do stajni wytwórni Decca (nagrywał do należącej do niej firmy Deram), a ta zleciła mu opracowanie symfonii Z nowego świata Antonína Dvořáka z myślą o promocji nowego wówczas formatu dźwiękowego – stereofonii. Zespół wywiódł bossów w pole, rejestrując w studiu Dekki własny materiał zamiast dzieła czeskiego kompozytora. Tak opowiadał nam o tym Justin: Uznaliśmy, że przerabianie wspaniałego dzieła Dvořáka na rock’n’roll byłoby nietaktem wobec mistrza. Gdy ludzie z Dekki zorientowali się, że ich oszukaliśmy, byli wściekli. Ale ostatecznie docenili „Days Of Future Passed”.
Właściwie to koncept zaproponowany przez zespół nie jest jakiś porywający – muzyczny obrazek pełnego dnia, od poranka aż po noc, faceta o nazwisku Moody Blue. Ekscytujący jest natomiast sposób jego obudowania dźwiękami. Autorskie kompozycje wszystkich członków grupy przeplatane są interludiami w wykonaniu London Festival Orchestra pod batutą Petera Knighta. Gotowe nagrania przekazywaliśmy Knightowi, którego zadaniem było dodać partie orkiestry – wspominał w rozmowie z nami Hayward. Fragmenty orkiestrowe zostały przygotowane osobno. Nie pracowaliśmy z orkiestrą. Na tym właśnie polegał pomysł Dekki na potraktowanie Dvořáka. Zaczynać miała orkiestra, potem zaś miał grać zespół, ale brzmiący jak orkiestra.
MACIEJ KOPROWICZ
25: THE NICE Five Bridges (1970)
Dziełem śmiałym i nowatorskim był czwarty album The Nice, Five Bridges, zawierający na jednej ze stron wspaniałą The Five Bridges Suite w pięciu częściach na zespół i orkiestrę Sinfonia Of London pod batutą Josepha Egera. Dzieło to, opiewające mosty nad rzeką Tyne w Newcastle, zostało skomponowane przez Emersona na zamówienie Newcastle Arts Festival (Jackson dopisał do środkowego fragmentu i zaśpiewał tekst), a nagrano je podczas koncertu 17 października 1969 w Fairfield Halls w Croydon.
WIESŁAW WEISS
24: U.K. U.K. (1978)
In The Dead Of Night, wstępna część tryptyku, który otwiera płytę, to przykład symbiozy skomplikowanej formy z melodyczną inwencją. Refreny są podniosłe, a solo gitarowe, co prawda zmontowane z dwóch wersji i stłumione, zanim się rozkręca, ze względu na artykulację i frazowanie – zachwycające. By The Light Of Day to pewien oddech i uspokojenie (urzeka partia skrzypiec elektrycznych Jobsona), z przywołaniem klimatu In The Court Of The Crimson King z debiutu King Crimson. A rozpędzone Presto Vivace And Reprise pełni funkcję klamry spinającej cykl w całość.
Za opus magnum albumu trzeba uznać kompozycję Nevermore. Intro to akustyczne partie gitar w stylu flamenco, w części środkowej jest gitarowo-syntezatorowy dialog tandemu Holdsworth – Jobson, a Wetton daje tu popis wokalny: od smolistych niższych rejestrów po falset. Jobson intryguje także szybkimi przebiegami w partii fortepianu. W finale mamy repryzę pięknej melodii z początku – tym razem graną na gitarze elektrycznej, z niesamowitym wibrato, na tle gęstych przejść perkusji.
MICHAŁ CHALOTA
23: THE MARS VOLTA De-Loused In The Comatorium (2003)
Pod względem muzycznym było to, najogólniej rzecz biorąc, połączenie rozwiązań znanych z rocka progresywnego z punk rockiem. Chciałbym uściślić: bardziej niż rock progresywny inspirował nas krautrock – mówił mi Cedric w tym samym wywiadzie. Co do fuzji… Połączenie dwóch wrogów wydawało nam się czymś naturalnym. Trzeba się tylko otworzyć, zaakceptować taką mieszankę. Pomysł nie jest zresztą taki nowy. Gdy posłuchasz starych płyt Black Flag, tuż przed rozpadem grupy, usłyszysz długie kawałki z elementami progresywnymi. Nie robimy niczego nowego – ważna jest otwartość umysłu.
BARTEK KOZICZYŃSKI
22: VANGELIS Blade Runner (1994)
Nawet jeśli ktoś nie zna filmu, z samej muzyki wypełniającej płytę Blade Runner wyłania się wizja świata przyszłości, która nadal przekonuje, chociaż powstała wiele lat temu, z użyciem analogowych syntezatorów z innej epoki, jak Yamaha CS-80, Minimoog czy Roland Jupiter 4 (a także fortepianu, fortepianu elektrycznego Rhodesa, saksofonu i wielu instrumentów perkusyjnych).
Całość otwiera majestatyczny wstęp z zapadającym na zawsze w pamięć motywem syntezatora – Main Titles. Ale wśród kompozycji wybranych przez Vangelisa na album dominują takie, w których futurystyczna wizja ma zabarwienie nostalgiczne i które urzekają niepowtarzalną nastrojowością, jak Blade Runner Blues czy Tears In Rain. Zachwycają Rachel’s Song z anielską wokalizą Mary Hopkins (i fortepianowymi lub syntezatorowymi kroplami deszczu w tle) i Love Theme z rzewną partią saksofonu w wykonaniu Dicka Morrisseya. Na płycie nie brak też jednak utworów mrocznych, niepokojących, jak przesycony orientalnym klimatem Tales Of The Future z głosem Demisa Roussosa, dawnego wokalisty Aphrodite’s Child, czy rozpędzony, pełen orkiestrowego rozmachu End Titles.
MARCIN GAJEWSKI
21: COLOSSEUM Valentyne Suite (1969)
Mocnymi punktami albumu są też zgiełkliwy, jazzrockowy The Kettle z ciekawymi solówkami gitarowymi oraz lżejszy, ale też utrzymany w szybkim tempie Elegy, osadzony gdzieś między jazz rockiem (ładne solo saksofonu sopranowego) a muzyką klasyczną (pomysłowo wprowadzony kwartet smyczkowy w tle). Z kolei bigbandową potęgą brzmienia zachwyca Butty’s Blues (w jego nagraniu wzięli udział młodzi brytyjscy jazzmani, co z powodów kontraktowych opisano na okładce mgliście: podkład zapewniony przez czołówkę młodych muzyków).
MICHAŁ CHALOTA
Zobacz ranking miejsca 20-11 (WKRÓTCE)
Pismo aktualnie dostępne jest WYŁĄCZNIE w naszym sklepie internetowym
„100 PŁYT WSZECH CZASÓW – PROG ROCK” – KUP TERAZ!



[…] Zobacz ranking miejsca 30-21 […]