Billy Joel wyjaśnia, dlaczego od ponad 30 lat nie pisze nowych piosenek

/ 15 lipca, 2026
fot. slgckgc

W nowym wywiadzie dla Ricka Beato legendarny amerykański muzyk przyznał, że świadomie zakończył ten etap kariery, ponieważ nie chciał rozmieniać swojego dorobku na drobne ani doprowadzić się do wypalenia zawodowego.


Artysta powiedział, że momentem przełomowym było ukończenie albumu „River of Dreams”, który ukazał się w 1993 roku:

Kiedy skończyłem pisać „River of Dreams”, poczułem, że to już koniec. Byłem żonaty, miałem dziecko. Nie chciałem już zamykać się w jaskini i poświęcać się pisaniu jak mnich. Napisałem 12 albumów i pomyślałem: „Wiecie co? The Beatles nagrali 12 płyt”. To było dla mnie wystarczające.

Billy Joel przyznał, że nie chciał podzielić losu wielu artystów, których twórczość z czasem traciła na jakości:

Zdarza się, że muzycy nie są już tak dobrzy jak kiedyś albo nie mają tej samej motywacji. Wszystko zaczyna stopniowo gasnąć. Nie chciałem, żeby tak było ze mną. Czasami bardzo trudno jest powiedzieć „nie”.

Choć Joel zrezygnował z pisania popowych piosenek, nie zrezygnował całkowicie z muzyki. W 2001 roku wydał album muzyki fortepianowej „Fantasies and Delusions”, a w 2024 roku powrócił z premierowym singlem „Turn the Lights Back On”:

Po tamtym okresie nagrałem cały album klasycznych utworów fortepianowych. Właśnie w tym kierunku chciałem pójść. Nie chciałem bez końca robić tego samego tylko dlatego, że jestem Billym Joelem.

Muzyk przyznał również, że z biegiem lat coraz trudniej było mu sprostać własnym oczekiwaniom:

Dochodzisz do momentu, kiedy po prostu nie jesteś już w stanie tego zrobić. Wyczerpałeś wszystko. Osiągnąłeś tak wysoki poziom, że nie potrafisz pogodzić się z tym, że nie jesteś w stanie go ponownie osiągnąć. Zaczynasz nienawidzić samego siebie i nieustannie się obwiniać. Nie chciałem już przez to przechodzić.

Choć Billy Joel od lat nie nagrywa nowych albumów popowych, w ostatnich miesiącach ponownie znalazł się w centrum uwagi. W maju 2025 roku artysta odwołał wszystkie zaplanowane koncerty po zdiagnozowaniu u niego wodogłowia normotensyjnego, czyli schorzenia neurologicznego wpływającego między innymi na równowagę. Muzyk przeszedł leczenie i rehabilitację, a w najnowszych wywiadach zapewnia, że jego stan stopniowo się poprawia.

18 lipca na HBO zadebiutuje również dwuczęściowy dokument „Billy Joel: And So It Goes”, przedstawiający ponad pięć dekad kariery artysty. Produkcja zawiera niepublikowane wcześniej materiały archiwalne oraz rozmowy z samym Joelem, jego bliskimi i wieloma znanymi muzykami, którzy opowiadają o jego wpływie na historię muzyki rozrywkowej.

KOMENTARZE

Przeczytaj także