Ian Gillan tłumaczy ideę nowej płyty Deep Purple: Zastanawiałem się czy zbliżamy się do kresu

/ 7 sierpnia, 2026

O czym opowiada nowy album zespołu Deep Purple? Wokalista Ian Gillan opowiada, jaka stoi idea za płytą.


3 lipca ukazał się najnowszy album zespołu Deep Purple zatytułowany „Splat!” (przeczytaj naszą recenzję). O co chodzi z tytułem płyty i jej przesłaniem?

W wywiadzie dla „Teraz Rocka” Wiesław Weiss zapytał Iana Gillana czy uważa, że jesteśmy świadkami kresu naszego gatunku, co może sugerować tytuł. Wokalista odparł:

 Taka myśl rzeczywiście przemknęła mi przez głowę (śmiech). Lubię rozmyślać o takich sprawach, a szczególnie uderzyło mnie to, że za mojego życia populacja świata się potro­iła. Przez ćwierć miliona lat ledwie przekroczyła dwa miliardy, a teraz jest nas prawie osiem miliardów. I ob­serwując naturę, widzę, jak inne gatunki w obliczu przegęszcze­nia populacji, a w związku z tym braku przestrzeni życiowej i poży­wienia, zaczynają się wzajemnie wybijać, co ogranicza ich liczebność. W wypadku ludzi sytuacja jest jednak bardziej złożo­na, bo potrafimy produkować żywność na masową skalę – choć to temat na osobną dyskusję. Tak czy inaczej, my też mamy poważne problemy, a z czasem sytuacja będzie jeszcze trudniejsza. Zastanawia­łem się więc, czy to oznacza, że zbliża­my się do kresu. Ale ponieważ jestem wielkim optymistą, o czym śpiewam na płycie, zacząłem rozważać alternatywy i możliwości na przyszłość. Pomyślałem o motylach i ich zdolności metamorfozy, o kameleonach, ośmiornicach i tym po­dobnych stworzeniach – istotach, które przystosowują się do otoczenia w nie­zwykły, wręcz surrealistyczny sposób. Rozważałem też możliwość metafizycz­nego istnienia ludzi – scenariusz, w któ­rym stajemy się energią duchową lub elektryczną, zamiast funkcjonować w fi­zycznej postaci. Zacząłem kombinować… Wiesz, zauważyłem brak owadów – od jakiegoś czasu nic nie rozbija się o szybę mojego samochodu, podróżuję latem z czystą przednią szybą. Wyobrazi­łem sobie więc ten moment uderze­nia w szybę – spa­danie z prędkością graniczną i nagłe „splat!”, „plaśnię­cie!” ( jako symbo­liczne przejście do innego wymiaru – red.). Pierwszą postacią, która przemknęła mi przez myśl, był król Artur, po nim całe Cesarstwo Rzymskie i wreszcie wszyscy ludzie, jacy kiedykolwiek istnieli. Wyobraziłem sobie, jak znikają w kosmo­sie, zmieniając się w coś w rodzaju figur szachowych, potem w rodzaj pikseli, by w końcu połączyć się w całość, zwiastują­cą nowy początek. Uznałem, że to piękne spojrzenie na całe to „plaśniecie!” – sło­wo, które zanotowałem jako ewentualny tytuł płyty już dawno, ale kojarzyło mi się z kresem, z ostatecznością, przez co unikałem go przez lata. Ale teraz, kiedy przyszła mi do głowy ta fascynująca kon­cepcja metamorfozy ludzkości, wróciłem do niego. Oczywiście nie traktuję wizji, o której opowiadam, jako jakiejś idei, któ­rą chciałbym propagować. Chodziło mi raczej o pewien koncept, który pomógłby mi pisać pozytywnie i optymistycznie o trudnej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się jako ludzkość, co było sporym wyzwa­niem.

Ian Gillan zastrzega jednak, że „Splat!” to nie jest concept album:

Powiedziałbym raczej, że utwory na Splat! są ze sobą luźno powią­zane, chociaż nie chciałbym wskazywać bezpośrednich związków między nimi. Kilka, zwłaszcza jeden, w ogóle nie łączy się z pozostałymi. Jednak kiedy piszę teksty, bardzo pomaga mi poczucie, że numery wypływają z tego samego źródła. Uważam, że to korzystne dla albumu, ale… Nie, to nie jest album koncepcyjny.

Cały wywiad z wokalistą Deep Purple znajdziecie w sierpniowym numerze „Teraz Rocka”, który jest już w sprzedaży. Możecie go też zamawiać na naszej stronie!

SIERPNIOWY„TERAZ ROCK” – KUP TERAZ w E-SKLEPIE

KOMENTARZE

Przeczytaj także