Steve Harris nie zamierza rozstawać się ze sceną. Założyciel i basista Iron Maiden w najnowszym wywiadzie opowiedział o swoim zamiłowaniu do koncertowania, a także o tym, jak udaje mu się pogodzić działalność macierzystego zespołu z występami British Lion.
Steve Harris podkreśla, że choć odpoczynek jest potrzebny, granie na żywo pozostaje dla niego jedną z najważniejszych części muzycznej działalności.
Oczywiście, że odpoczywam. Jest czas i miejsce na odpoczynek. Ale uwielbiam grać – po prostu uwielbiam grać na żywo. Jeśli ludzie przychodzą zobaczyć British Lion, to widzą, że naprawdę to kochamy. To jest bardzo wyraźne.
– powiedział muzyk.
To właśnie zamiłowanie do koncertów było jednym z powodów powstania British Lion. Harris stworzył projekt, gdy Iron Maiden zaczęło koncertować nieco rzadziej, dzięki czemu pojawiły się wolne terminy. Muzyk chciał dać szansę materiałowi, który wcześniej współtworzył z innymi muzykami. British Lion działa już od 14 lat, choć w tym czasie nagrał tylko dwa albumy – wszystko przez obowiązki Harrisa związane z Iron Maiden.
Basista nie ukrywa również, że czerpie przyjemność z grania w małych klubach. W przeciwieństwie do ogromnych aren i stadionów, z których słynie Iron Maiden, British Lion pozwala mu znaleźć się znacznie bliżej publiczności. Harris zaznacza jednak, że lubi każdy rodzaj koncertu i każdemu daje z siebie wszystko – niezależnie od tego, czy przed sceną znajduje się 200, czy 200 tysięcy osób.
Muzyk podkreślał już wcześniej, że właśnie ta różnorodność jest dla niego ważna.
Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę grać we wszystkich rodzajach miejsc – zarówno na ogromnych koncertach, jak i w małych klubach.
– przyznał.
W najbliższych latach Harris zamierza więc nadal korzystać z możliwości grania na żywo. Jego słowa wydają się również deklaracją dotyczącą przyszłości Iron Maiden. Pokazują, że założyciel zespołu wciąż czerpie dużą satysfakcję z koncertowania i nie wskazuje na chęć rychłego zakończenia aktywności scenicznej.
Iron Maiden – Teraz Rock – Wydanie Specjalne


