Roger Daltrey mówi, dlaczego The Who ciągle było pod kreską

/ 12 października, 2020


Wokalista The Who wspomina, że w czasach największej popularności zespół The Who ledwie wiązał koniec z końcem.


The Who szybko stał się obok The Beatles i The Rolling Stones najważniejszym zespołem brytyjskiej inwazji. Grupa przez lata 60. i 70. wydała szereg klasycznych albumów i słynęła z ekspresyjnych koncertów.

Jednym z elementów tych koncertów było rozbijanie instrumentów. Zaczęło się przypadkiem: podczas jednego koncertu w 1964 roku gitarzysta Pete Townshend niechcący złamał gryf gitary. Wściekły, rozbił całą gitarę w drzazgi, a perkusista Keith Moon zdemolował perkusję. Od tej pory demolka stała się charakterystycznym elementem koncertów The Who.

W wywiadzie dla brytyjskiego radia wokalista Roger Daltrey tak to wspomina:

Publiczność oszalała. Pomyśleliśmy sobie „to było dobre”. Ale to były drogie gitary. Z jednej strony chciało mi się płakać, ale z drugiej widzieliśmy, że to nas może gdzieś zaprowadzić. Wiele czasu zajęło nam wyjście na zero. Przez pierwsze sześć lat nie mieliśmy żadnych dochodów.

30 października ukaże się specjalna wersja płyty „Who”, która ukazała się pod koniec 2019 roku. Na specjalnej wersji albumu znajdzie się nowa wersja utworu „Beads On One String”, a także akustyczne nagrania koncertowe.

Przeczytaj także